czwartek, 22 października 2009

Ruszamy!


A zatem mamy bloga.
Na blogu tym umieszczamy myśli i refleksje po-spotkaniowe, bo czasem tak jest, że nie wszystko udało się powiedzieć na spotkaniu albo że jakaś myśl urodzi się w głowie dopiero po jakimś czasie.

(Jeśli ktoś jeszcze jakimś cudem tego nie wie, to przypominam, że spotkania DSWu Fenomen w krakowsko- dominikańskim duszpasterstwie "Beczka" mają miejsce w środy o 19:30, więc najlepiej jest przyjść i rozmawiać z żywymi ludźmi, a nie tutaj - w przestrzeni wirtualnej, choć może i ta wirtualna-sztuczna przestrzeń przyda nam się do czegoś dobrego)

Niniejszym zacznę snucie naszych refleksji następującym spostrzeżeniem:
Zastanawialiśmy się, co jest złego, a co dobrego w lansowaniu się (kreowaniu siebie), no i chciałem zwrócić uwagę, że to, co jest złe, to fakt, że nasze kreowanie z reguły jest strasznie płytkie, dotyczy tylko sfery zewnętrznej (np. słynne okulary przeciwsłoneczne).
Jesteśmy zgodni co do tego, że warto szukać siebie, swojej prawdziwej natury (lans "pozytywny"), niemniej to, na czym z reguły nasze lansowanie się kończy, to tylko opakowanie, wygląd zewnętrzny i kilka gadżetów.

5 komentarzy:

  1. halooo,słychać mnie;)?
    -no,to ja też swoje 3gr-y dopisuję:)
    zacznę od tego,że bardzo fajnie było zobaczyć taki tłum ludzi i doświadczyć stanu nieważkości języka(kiedy naraz dziesiątka ludzi zaczyna się wypowiadać i nie wiadomo,kiedy się wpeplać,żeby Cię ktokolwiek usłyszał;)),serio:)-na mojej rodzimej biologii dyskusja jest dyrygowana palcem wskazującym prowadzącego:P i bynajmniej,nie jest swobodna,ani twórcza;)!
    do rzeczy:) co mnie się nasuwa-już na spokojnie-to to,że trzeba uważać,żeby na lans nie zrzucić odpowiedzialności na całe zło świata:]-bo taki trend w dyskusji dało się nieco wyczuć;)
    a np.wg mnie lans nawet nie tyle,że ma 2 wcielenia-dobre i złe,co jest w sumie naturalnym(!-w porównaniu z facebookami i innymi -klasami;))środkiem wyrazu tego,co się uważa i kim się jest. jeśli nie ma się do powiedzenia nic,poza uwielbieniem dla współczesnych,często płytkich trendów-rzeczywiście,można się przelansować,ale jeżeli ktoś ma do zaprezentowania sobą coś interesującego,coś głębszego-czemu się kryć:)?
    lans pozytywny-rozumiany jako autokreację poprzez normalne życie,bez zapędów do zawojowania świata;)-może być swoistym manifestem(lub świadectwem,jak zwał,tak zwał) spełnionej,szczęśliwej jednostki,otwartej na świat:)
    tyle ode mnie;) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. hej

    A czy Beczka to nie jeden wielki lans? ;) powiedziała babcia z torunia. - blogi piszą, filmiki wklejają, zamiast do roboty (nauki) się wziąć.

    pzdr

    ps. jednakowoż fajne kropeczki te po bokach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Owszem, zgodzę się że Beczka ma w sobie sporo lansu.
    Można też się zapytać, czy w wypadku Beczki Cel uświęca środki (czyli ten nasz beczkowy lansik).
    W zasadzie zgodziliśmy się, że lans nie jest czymś wyłącznie złym; może więc Beczka pozwala nam się lansiarsko "wyżyć", co jest dobre, dopóki forma nie zacznie górować nad treścią. No ale jakby już doszło do tego górowania formy w duszpasterstwie, to już byłaby klęska.
    Miejmy się na baczności!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie to jednak lepiej być sobą niż marna imitacją kogoś. Kiedy człowiek ma swój styl ma większe szanse spotkania prawdziwych przyjaciół, i to nie są osoby z którymi sie człowiek spotyka nie aby podnieść swoją wartość czy sie wylansować oni też po prostu chcą Cię znać takiego jakim jesteś właśnie przez to ze jesteś sobą

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jest - ludzie nie do końca są sobą, bo się boją, że właśnie stracą tą swoją śmieszniutką wartość. Ale ci, którzy zawsze są sobą, płacą za to pewną cenę... Oczywiście nie mówimy o wymiarze heroicznym - np. piciu cykuty w obronie swoich poglądów:), tylko takim lansiarsko-towarzyskim. Ah, gdyby tak zostawić to wszystko, jak Abraham, i wyruszyć w ciemność - w nieznane, ale i przygodę. Ups, zagalopowałem się. :)

    Ps. Beczka jest fajna - ale z pozycji pół-obserwatora mówię, bo niestety za późno do krakowa trafiłem i w ogóle. Przeszkadzają mi tylko... te piski i chichotania za drzwiami o 21:30. :))

    pzdr

    OdpowiedzUsuń