A zatem mamy bloga.
Na blogu tym umieszczamy myśli i refleksje po-spotkaniowe, bo czasem tak jest, że nie wszystko udało się powiedzieć na spotkaniu albo że jakaś myśl urodzi się w głowie dopiero po jakimś czasie.
(Jeśli ktoś jeszcze jakimś cudem tego nie wie, to przypominam, że spotkania DSWu Fenomen w krakowsko- dominikańskim duszpasterstwie "Beczka" mają miejsce w środy o 19:30, więc najlepiej jest przyjść i rozmawiać z żywymi ludźmi, a nie tutaj - w przestrzeni wirtualnej, choć może i ta wirtualna-sztuczna przestrzeń przyda nam się do czegoś dobrego)
Niniejszym zacznę snucie naszych refleksji następującym spostrzeżeniem:
Zastanawialiśmy się, co jest złego, a co dobrego w lansowaniu się (kreowaniu siebie), no i chciałem zwrócić uwagę, że to, co jest złe, to fakt, że nasze kreowanie z reguły jest strasznie płytkie, dotyczy tylko sfery zewnętrznej (np. słynne okulary przeciwsłoneczne).
Jesteśmy zgodni co do tego, że warto szukać siebie, swojej prawdziwej natury (lans "pozytywny"), niemniej to, na czym z reguły nasze lansowanie się kończy, to tylko opakowanie, wygląd zewnętrzny i kilka gadżetów.
halooo,słychać mnie;)?
OdpowiedzUsuń-no,to ja też swoje 3gr-y dopisuję:)
zacznę od tego,że bardzo fajnie było zobaczyć taki tłum ludzi i doświadczyć stanu nieważkości języka(kiedy naraz dziesiątka ludzi zaczyna się wypowiadać i nie wiadomo,kiedy się wpeplać,żeby Cię ktokolwiek usłyszał;)),serio:)-na mojej rodzimej biologii dyskusja jest dyrygowana palcem wskazującym prowadzącego:P i bynajmniej,nie jest swobodna,ani twórcza;)!
do rzeczy:) co mnie się nasuwa-już na spokojnie-to to,że trzeba uważać,żeby na lans nie zrzucić odpowiedzialności na całe zło świata:]-bo taki trend w dyskusji dało się nieco wyczuć;)
a np.wg mnie lans nawet nie tyle,że ma 2 wcielenia-dobre i złe,co jest w sumie naturalnym(!-w porównaniu z facebookami i innymi -klasami;))środkiem wyrazu tego,co się uważa i kim się jest. jeśli nie ma się do powiedzenia nic,poza uwielbieniem dla współczesnych,często płytkich trendów-rzeczywiście,można się przelansować,ale jeżeli ktoś ma do zaprezentowania sobą coś interesującego,coś głębszego-czemu się kryć:)?
lans pozytywny-rozumiany jako autokreację poprzez normalne życie,bez zapędów do zawojowania świata;)-może być swoistym manifestem(lub świadectwem,jak zwał,tak zwał) spełnionej,szczęśliwej jednostki,otwartej na świat:)
tyle ode mnie;) pozdrawiam:)
hej
OdpowiedzUsuńA czy Beczka to nie jeden wielki lans? ;) powiedziała babcia z torunia. - blogi piszą, filmiki wklejają, zamiast do roboty (nauki) się wziąć.
pzdr
ps. jednakowoż fajne kropeczki te po bokach :)
Owszem, zgodzę się że Beczka ma w sobie sporo lansu.
OdpowiedzUsuńMożna też się zapytać, czy w wypadku Beczki Cel uświęca środki (czyli ten nasz beczkowy lansik).
W zasadzie zgodziliśmy się, że lans nie jest czymś wyłącznie złym; może więc Beczka pozwala nam się lansiarsko "wyżyć", co jest dobre, dopóki forma nie zacznie górować nad treścią. No ale jakby już doszło do tego górowania formy w duszpasterstwie, to już byłaby klęska.
Miejmy się na baczności!
Jak dla mnie to jednak lepiej być sobą niż marna imitacją kogoś. Kiedy człowiek ma swój styl ma większe szanse spotkania prawdziwych przyjaciół, i to nie są osoby z którymi sie człowiek spotyka nie aby podnieść swoją wartość czy sie wylansować oni też po prostu chcą Cię znać takiego jakim jesteś właśnie przez to ze jesteś sobą
OdpowiedzUsuńTak jest - ludzie nie do końca są sobą, bo się boją, że właśnie stracą tą swoją śmieszniutką wartość. Ale ci, którzy zawsze są sobą, płacą za to pewną cenę... Oczywiście nie mówimy o wymiarze heroicznym - np. piciu cykuty w obronie swoich poglądów:), tylko takim lansiarsko-towarzyskim. Ah, gdyby tak zostawić to wszystko, jak Abraham, i wyruszyć w ciemność - w nieznane, ale i przygodę. Ups, zagalopowałem się. :)
OdpowiedzUsuńPs. Beczka jest fajna - ale z pozycji pół-obserwatora mówię, bo niestety za późno do krakowa trafiłem i w ogóle. Przeszkadzają mi tylko... te piski i chichotania za drzwiami o 21:30. :))
pzdr