Temat trudny, mam wrażenie że najtrudniejszy z tych, które poruszaliśmy do tej pory na Fenomenie.
Bo to raczej jest tak, że w człowieku można wyróżnić trzy komponenty: ciało, umysł/psychikę i duszę. Znaczy się, można to odróżnić pojęciowo, ale w praktyce jest to bardzo trudne. Bo jak się one właściwie do siebie mają? W jaki sposób od siebie zależą?
Niegdyś czynności umysłu były przypisywane duszy - myślenie, rozumowanie - duszy rozumniej, emocje - duszy zmysłowej. Teraz jest skrzywienie w drugą stronę - mówi się o psychice jako wytworze naszego mózgu, ba - o duszy jako wytworze naszego mózgu.
No ale nawet jeśli zgodzimy się, że nie da się żadnego z tych składników sprowadzić do innego, to dalej mamy problem. Bo jak odróżnić przeżycie emocjonalne od duchowego? W tym temacie pojawiły się dyskusje odnośnie Odnowy w Duchu Świętym. Albo jak odróżnić problemy natury psychicznej od problemów natury duchowej?
Zwykle tego nie potrafimy, dlatego powinniśmy szukać pomocy na różnych poziomach. Również u jednej osoby - nie należy zapominać że rozmowa z duchownym nie jest spowiedzią.
Bardzo ważna jest współpraca duchownego i psychologa, a przy niektórych schorzeniach (o czym nie wspomnieliśmy) lekarza. Może to jest sposób na osiągnięcie zamierzonej harmonii duszy, psychiki i ciała?
Być może, ale dotyczy to przypadków szczególnych. Natomiast dalej niewiadomo jak to osiągnąć w życiu codziennym.
Pytanie zostało otwarte. Właściwie większość z nich została. Bo łatwo i jednoznacznie odpowiedzieć się na nie nie da.
Dlatego myślę, że warto ten temat pociągnąć - być może od innej strony. Ale czekam na głosy i komentarze;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zabawne,Ada,że mówisz,że temat taki trudny...ja właśnie zastanawiałam się przed spotkaniem,czy nie będziemy na dziesiątą stronę wałkować oczywistości...;)
OdpowiedzUsuń na zawszea jednak przekonałam się,że może nawet nie samo pytanie tytułowe,ale cała otoczka-są tak problematyczne,że ho!-nawet nie bardzo wiadomo,jak podejść do kwestii duszo-psycho-somatycznych,kiedy na starcie nie mamy zadowalających jednolitych definicji(choćby samej duszy):]
jeśli zaś chodzi o rozstrzygnięcie konfesjonał-kozetka właśnie,moim zdaniem nie można tych dwóch spraw traktować jako alternatywnych rozwiązań na jeden problem. konfesjonał(z księdzem w środku;))-tutaj przychodzi się po rozgrzeszenie win i duchowego 'kopniaka' w odpowiednią stronę. kluczowe chyba jest słowo 'duchowego'. kozetka-powinna być środkiem uśmierzającym bóle psychiki,a psychoterapeuta-subtelnym naprawicielem tejże. albo raczej-przewodnikiem po-.
ale rozróżnienie psychiki i duchowości-mimo,że trudne i wymagające masę ostrożności i pokory ze strony obu uzdrowicieli(kapłana i terapeuty)-wydaje mi się kluczowe,by naprawdę pomóc człowiekowi. póki nie mamy zbyt wielu księży-psychoterapeutów,oba środowiska powinny znać granice swoich kompenetcji i nie wykraczać za nie,kierując się przede wszystkim dobrem cierpiącego...
a że źródło bólu ciężko jednoznacznie zdefiniować,tak jak ciężko(niemożebnie?!)oddzielić duchowość od psychiki...-jak to się ładnie mówi,ryzyko zawodowe:] i wielkie wyzwanie zarówno dla księży,jak i psychoterapetów*
*celowo nie użyłam słowa psycholog,bo uczulano nas na tę subtelną różnicę: psycholog jest obecnie utożsamiany z naukowcem,od terapii-wcielania wiedzy w działanie-są psychoterapuci właśnie:]
pozdrawiam, Majka
Witam,
OdpowiedzUsuń na zawszebyłem już parę razy na dswu fenomen (w sumie to na każdym spotkaniu dyskusyjnym jakie było w tym roku ak.) i postanowiłem się podzielić moimi opiniami na temat tych spotkań.
Myślę, że głównie przez liczność grupy rozmowy sprowadzają się do monologów – informowaniu reszty grupy o swoim zdaniu. Rzadko następuje wymiana myśli między dwoma osobami, nawiązuje się jakikolwiek kontakt – rozmowa, z reguły każdy mówi co myśli, nie nawiązując do wypowiedzi poprzednika, często uciekając od tematu, albo w swojej wypowiedzi łącząc tak wiele wątków, że później nawet trudno się do niej odnieść. Taka dyskusja nie prowadzi niemalże do żadnego wniosku, a nawet często do postawienia odpowiednich pytań, zarysowania problematyki, określenia stanowisk, postaw opozycyjnych. Ogólnie następuje wyłącznie wymiana luźnych spostrzeżeń bliżej lub dalej związanych z tematem. Głębszej czy merytorycznej dyskusji niestety DSWu nie prezentuje.
Żeby było jasne... to co piszę, nie jest żadną uszczypliwością pod adresem organizatorów, wręcz przeciwnie, szacun, że Wam się chce, to co piszę jest obserwacją, co do której się upewniłem na ostatnim spotkaniu, którą postanowiłem się podzielić i mam nadzieję, że odbierzecie to pozytywnie, jako konstruktywną krytykę (a może odezwą się głosy sprzeciwu? ).
Dla jasności dostrzegam też pozytywne cechy – ale pozamerytoryczne:
luźna i pozytywna atmosfera
poznani ludzie
możliwość poznania zdania innych – możliwość zdziwienia się ;]
temat może być zagwostką, która poruszy kogoś do rozkminiania w daną stronę
...ale to pociąga pytanie, jaki jest cel ogólny dswu? Głębszej polemiki czy raczej pozamerytoryczny?
Powiem nawet więcej, nie planuję na razie rezygnacji z wpadania na fenomen, a może nawet w środę do pubu wskoczę ; )
Pozdrawiam,
Mariusz.
no Mariusz, żałuję, że zapomniałem o zaglądaniu na naszego bloga, bo Twój post zasługuje na ustosunkowanie się do niego.
OdpowiedzUsuń na zawszeWkrótce napiszę osobnego posta pt. "Cel DSWu" i myślę, że może tu powstać interesująca dyskusja.
Pozdrawiam!