
Film, dla mnie, bardzo intrygujący.
Mocna i spójna rozgrywka psychologiczna.
Parę myśli:
- przede wszystkim zwraca uwagę, jak błędne i irracjonalne decyzje podejmuje grupa dorosłych i wykształconych ludzi. Decyzją grupy, na samym początku zostaje wyrzucony Julio - najbardziej wartościowy i najuczciwszy (wypada z gry właśnie za swoją uczciwość...) Kolejna absurdalna decyzja: wyrzucenie Any - grupa decyduje, by w schronie zostało 4 facetów i jedna kobieta...
- Carlos: jako pierwszy powołał się na moralność, lecz ostatecznie okazał się najbardziej niemoralny ze wszystkich - upokarza Anę, niszczy Fernanda, wybiera firmę zamiast Nives. Wygrywa, dochodząc do zwycięstwa po trupach.
- Nives: największa przegrana tej gry. Bezsensowny stosunek seksualny z "iberyjskim macho" Fernandem, poczucie samotności i oszukania przez Carlosa.
- Fernando: słaby "iberyjski macho". Swoją siłę opiera na wykorzystywaniu kobiet (kiedy Carlos go obraża, Fernando wyżywa się na Nives), ale tak naprawdę jest słaby - być może uzależniony od seksu, nie zna języków obcych; nie jest jednak całkowicie bezrefleksyjny - ma poczucie własnej samotności i widzi, że przegrywa.
- Ricardo: organizator gry i wielki manipulator. Stwarza grę, w której uczestnicy sami się eliminują, a zostają najsilniejsi (najbardziej bezwzględni). Specyfika tej gry: nikt nie jest zły, a jednak dzieje się coś złego, rywalizacja zabija wszystkie relacje między ludźmi, którzy nawzajem się ranią.
- Enrique: wytwór czasów politycznej poprawności. Człowiek bez osobowości i bez własnego zdania. kompletnie niezdolny do dokonania moralnej oceny działań. Rozdarty pomiędzy ludzkimi odczuciami, a przeczuciami, czego może od niego oczekiwać firma.
Co chce nam przekazać ten film?
Mam nadzieję, że nie był pomyślany tylko jako krytyka korporacyjnego stylu życia (choć to życie zostało skontrastowane z walką antyglobalistów, jednak bez gloryfikacji tych drugich).
Że brakuje międzyludzkich relacji?
Że brakuje autentyczności i uczuć?
Że brakuje wartości?
Że grupa podejmuje złe decyzje?
Tak czy inaczej, jest to film, który zostaje w głowie, który domaga się analizowania i refleksji.
Cóż za wnikliwa analiza psychologiczna postaci;P-nie do końca się z nią zgodzę,ale dobrze,że film zaognił. O to kaman,w końcowym rozrachunku:]
OdpowiedzUsuńJak dla mnie,obraz-dynamiczny,jak na obraz;)-uderzająco trafnie demaskujący to,co drzemie w każdym z nas: latami hodowane słabości,dodatkowo usprawiedliwiane realiami...'walki o byt',prawami rynku(czy innych dżungli)...-Ale wciąż słabości!-walka o stołek(i to jaki!)okazuje się niespodziewanie działać jak wyprawa w góry-skrajne warunki wydobywające z człowieka to,co najlepsze i co najgorsze-najbardziej podstawowe i zarazem ukryte cechy... Czy Ci ludzie będą tak samo bezwzględni,powierzchowni i okrutni,kiedy wrócądo swoich domów...?-nie sądzę,będą po prostu ludzko słabi,w codziennych drobnostkach...
Moim zdaniem,to nie są źli ludzie. Nie demonizowałabym też tak tego,co zrobili-po prostu pokazali,co mają w środku-a że skala sytuacji wymagała odpowiednio radykalnej tych cech ekspozycji...
Czy Fernando był nikczemny,wykorzystując Nieves?-może i tak,ale ona zgodziła się na seks,mimo że był bez sensu...-ile tego typu sytuacji ma miejsce w biurowcach/urzędach/wiejskich sklepach?-setki i tysiące.
Czy Carlos był bezczelny,wyrzucając Anie jej wiek?-z pewnością,ale i jej kłamstwo(jak można być pewnym zdrowego macierzyństwa grubo po 40-tce?-nie można:/)nie było na miejscu. Bronił siebie i nie postąpił-wg mnie-bardzo nagannie...
Nieves...hmmm,właśnie tutaj nie jestem przekonana,czy zdołam wybronić jej 'przeciętność'-scena w łazience('wygrana'przez nią),a także-przede wszystkim,jak dla mnie!-ostatnia sekwencja,w której planuje wykorzystać uczucia Carlosa do pokonania go-stawia ją w bardzo złym świetle. Może najgorszym(jak dla mnie,to ona-nie Carlos-zdecydowała o losie ich związku!)...
Waham się,bo Enrique jest mi szczególnie obrzydliwy-ze swoim kapusiostwem i totalnym brakiem własnej opinii-co to za koleś w ogóle;P?-skąd on się urwał,albo raczej-jak dożył tego wieku??
Powiedziałabym,że nie jest to opowieść o wyścigu szczurow. No,może odrobinę;]-groźniejszy jest wniosek,że trzeba być naprawdę dojrzałą osobą,aby w codziennych sytuacjach wyścigopodobnych zachować twarz!-i że życie może bardzo łatwo nasze słabości uczynić przyczyną moralnej katastrofy...
A że film zręczny i jakiś taki dopieszczony w przekazie,więcej takich-pouczajcie mnie tak jeszcze;)!
Ja bym generalnie się zgodził z analizą zrobioną przez Tomaldo, ale można by przy tym polemizować z postacią Julio i jego oceną. Faktycznie sprawiał wrażenie dobrego i szlachetnego, ale na początku w zasadzie wszyscy tacy się wydawali: kulturalni, dobrzy i porządni. Wkażdym razie na pierwszy rzut oka nie posądzilibyśmy żadnej z tych postaci o takie skur******** i nieuporządkowanie moralne. Nie wiemy jednak tak naprawdę czy by coś z Julio nie wylazło gdyby doszedł do dalszego etapu gry. Mógłby się okazać bardzo paskudny tak jak reszta.
OdpowiedzUsuńDruga sprawa, to komu dać niechlubną palmę pierwszeństwa w byciu złym. Ja myślę że też nie ma takiej osoby. Nie wiadomo tak naprawdę czy gdyby Nives nie zawachała sie przy wyjściu z pokoju (które to wachanie zauważył Carlos) to z kolej Carlos może by nie wrócił windą na górę? No i jeszcze Fernando - człowiek nieuporządkowany jak cała reszta, plus jego prawdopodobny problem z seksem, manią wielkości i rządzenia, oraz wymuszania siłą swoich racji. Zastanawiałbym się czy on właśnie nie był najgorszy z nich wszystkich, mimo że nie doszedł do końca "rekrutacji".
Wygląda na to, że metoda Grönholm'a się sprawdziła, wybrany został "najlepszy" kandydat. Z pewnością zetkniemy się z tego typu rekrutacją w firmach przeceniających(?) HR. Pytanie tylko, na ile jesteśmy skłonni brać w tym udział.
OdpowiedzUsuńPoza tym, jaki sposób rekrutacji proponujecie na wysokie stanowisko managerskie?