1. Rodzaje zła
Warto próbować dotrzeć tam, dokąd jesteśmy w stanie dotrzeć. Z pewnością możemy próbować usystematyzować i opisać zjawisko zła. Często jawi nam się ono jako naturalne. Wynika z braku harmonii w świecie, z jego niedoskonałości. Możemy mówić tutaj o różnego rodzaju kataklizmach, losowych wypadkach. Jeżeli jednak ktoś sprawia określony wypadek z intencją wywołania szkody, to mamy wówczas od czynienia ze złem o charakterze moralnym. Innym rodzajem zła jest także zło fizyczne, które dotyka nas na poziomie materialnym i nie zawsze wywołuje skutki na poziomie wewnętrznym. Natomiast znacznie poważniejszym w skutki jest zło moralne, które narusza wewnętrzną strukturę człowieka (zło ontyczne). Widzimy więc, że zło jest zjawiskiem zróżnicowanym. Przejawia się w wielu postaciach.
2. Zło jako brak dobra
Św. Augustyn sprzeciwiał się stanowczo koncepcji zła jako substancji absolutnie niezależnej od dobra i zupełnie samodzielnej. Przeciwstawiał się teorii manicheiczyków, którzy uważali, że świat stanowi arenę nieustannej walki dobra ze złem. Twierdzili, że w cielesnym człowieku znajduje się uwięziony pierwiastek boski, który domaga się wyzwolenia. Człowiek zatem w pewien sposób dąży do tego, by porzucić to, co nie jest boskie, by stać się jak najbardziej duchową postacią, uwalniając w sobie boga. Augustyn jednak słusznie zauważył, że tego rodzaju koncepcja wprowadza zmienność w Bogu, który ze swojej natury jest niezmienny. Z drugiej strony podważa wszechmoc Boga. Jeżeli zło mogło pochwycić jakąś cząstkę Bożej istoty, to oznaczałoby, że Bóg może się zmienić i może ulegać sile zła. Augustyn twierdzi zatem, że zło jest brakiem dobra. Jeżeli danemu bytowi brakuje tego, co mu się należy, wtedy występuje pewien brak dobra, który określa się mianem zła. W tym wypadku zło nie jest wobec dobra równorzędną siłą, ale pasożytem, który wykorzystuje uszczerbek w dobru. Oczywiście, to wszystko nie jest takie proste. Powstaje wiele pytań. Chociażby w jaki sposób rozumieć fakt, że zło mimo iż jest nicością, to jednak zawsze jest zauważalne w określonej postaci, jak np. wspomniana na spotkaniu dziura w spodniach. Warto pamiętać, że św. Augustyn, wraz ze wspomnianą tzw. prewencyjną koncepcją zła, wpłynął znacząco na oficjalne nauczanie Kościoła. W tym momencie nie dysponujemy chyba bardziej sensownym wytłumaczeniem zjawiska zła, niż jego źródłowym pochodzeniu z nicości.
3. Chrześcijanin a zło
Warto zajrzeć do listu Jana Pawła II "Salvifici doloris", w którym papież podejmuje kwestię chrześcijańskiego sensu cierpienia. Chrześcijaństwo jest w stanie nadać cierpieniu sens, jeżeli zwróci się w stronę Chrystusa, który miłością przezwyciężył zło i cierpienie. Chrześcijaństwo nie umieniejsza dramatu cierpienia, ale wskazuje, że odpowiednio zinterpretowane może otworzyć człowieka na obecność Boga. Wydaje się, że cierpienie samo w sobie zawsze jest złe. Trudno mi się zgodzić, by niosło ze sobą jakąś nadwyżkszę sensu. Cierpienie jako takie nie uszlachetnia. Uszlachtenia i doskonali człowieka właściwy, umiejętny sposób przeżywania tego cierpienia. Cierpienie może ewentualnie przynieść owoce w życiu, gdy zostanie przemienione miłością. I ponownie pojawia się św. Augustyn, który w dialogu "O wolnej woli" przypomina, że Bóg nie stworzył zła, ale posiada moc wyprowadzania dobra nawet z największego zła i cierpienia.
Na koniec dziękuję o. Grzegorzowi Chrzanowskiemu OP za to, że przyjął nasze zaproszenie i poprowadził nas głębiej w tajemnicę zła;-)
Świetny post, syntetycznie ujmuje główne problemy poruszone na spotkaniu i wprowadza w rozważania filozoficzne na ten temat.
OdpowiedzUsuń na zawszeZ moich refleksji:
1. Cierpienie
Rzeczywiście, wśród niektórych katolików pokutuje jakieś takie dziwne myślenie, że cierpienie pochodzi od Boga, który zsyła je nam, by nas czegoś nauczyć...
Moim zdaniem to zupełne nieporozumienie! Bóg jest dobry i zsyła tylko dobro. Jego moc polega natomiast na tym, że pomaga godnie i owocnie przeżywać cierpienie (które samo w sobie jest złe, nie powinno się wydarzyć i nie będzie go więcej w życiu wiecznym).
2. Powraca tu myśl o tym, że Boża wszechmoc ze zła, które się dzieje na świecie, wyprowadza "jeszcze większe dobro". I rzeczywiście, warto zaobserwować, jak to się wydarzało w historii. Największym tego przykładem jest to, że z zabicia Syna Bożego (największe zło, jakie człowiek mógł wyrządzić w historii - bestialskie zamordowanie niewinnego, Boga, który przyszedł z przesłaniem miłości do swoich stworzeń), Bóg wyprowadził największe dobro, jakie kiedykolwiek wydarzyło się w dziejach - zbawienie dla WSZYSTKICH ludzi!
3. Istota zła
Nie przemawia do mnie teoria św.Augustyna. Zupełnie pomija on zło osobowe - szatana. Chodzi mi po głowie inna myśl: zło jest koniecznością logiczną...
Bo skoro istnieje dobro, to z mocy samej logiki istnieje możliwość zaprzeczenia dobra, zachowania alternatywnego wobec zachowania, które w danej sytuacji byłoby "dobre".
A zatem zło jest możliwością.
Skoro zło jest możliwością, to wystarczy teraz istota obdarzona wolną wolą i już może ona wybierać: pomiędzy dobrem, które istnieje, a złem, które na mocy wyboru tej istoty, staje się możliwe.
W tym momencie pytanie o pochodzenie zła przenosi się w inny obszar - nie jest to już pytanie o istotę zła, ale o to, jak istota z wolną wolą mogła wybrać zło, skoro widziała i znała Dobro. Jest to pytanie o wybór dokonany kiedyś przez szatana, a potem przez człowieka.
Jak można było wybrać coś innego, niż absolutne i pełne Dobro?
Myślę, że odpowiedzią może tu być pycha szatana, oraz pycha i brak zaufania ludzi do Boga. Przekleństwem wolnej woli staje się pokusa postawienia siebie na równi z Bogiem. Próbował tego szatan, próbował (i może właśnie w czasach obecnych szczególnie wciąż tego próbuje) człowiek.
Fascynuje mnie pytanie, czy aby przyczyną tego trwającego tysiące lat zamętu, walki dobra ze złem, nie jest właśnie to przestawienie pierwotnego porządku i że wszystkie nieszczęścia świata zaczęły się w chwili, kiedy wolne w swej woli stworzenie, postanowiło zająć miejsce swojego Stwórcy?