
Ja wiem, że post jest dosyć spóźniony, niemniej film był inspirujący i może ktoś tu jeszcze zechce podzielić się swoimi przemyśleniami.
Ja mam kilka luźnych refleksji:
1) Bardzo frapująca była dla mnie wypowiedź speca od reklamy, który określił freski w Kaplicy Sykstyńskiej jako reklamę właśnie.
Być może rzeczywiście obecnie reklama jest sztuką, a dawna sztuka była również reklamą.
2) Powalił mnie ten czeski kult supermarketu. Owszem, mam jakieś uprzedzenia, jeśli chodzi o Czechów (wydają mi się narodem pozbawionym oparcia w jakimś konkretnym systemie wartości), a w filmie znalazłem tylko potwierdzenie tej tezy.
3) Ludzkie rozumowanie nie zna logiki, a w każdym razie emocje zawsze są górą...
Mam na myśli jedną z ostatnich wypowiedzi, kiedy ten osiłek w podkoszulku, czując się oszukany promocją supermarketu, którego nie ma, stwierdza: "Teraz mam pewność - na pewno nie zagłosuję za Unią Europejską!"
To dla mnie w ogóle najciekawszy aspekt filmu, że wielkie oszustwo, mistyfikacja, zawsze kojarzą się ludziom z polityką. I tak zabawa z supermarketem stała się sprawą polityczną i w jakiś przedziwny sposób wpisała się w kampanię o wejście do UE.
Tyle ode mnie, pora na Wasze refleksje.
Czeski sen jest niesamowity. Skłania do refleksji, budzi pewien wewnętrzny niepokój, stawia trudne pytania.
OdpowiedzUsuń na zawszeA oto moje uwagi,którymi chciałabym się z Wami podzielić:
1)Kwestia odpowiedzialności etycznej i moralności w pracy. Mamy tutaj dwie postawy: pana z agencji reklamowej, który "bohatersko" broni swoich zasad i nie zgadza się na hasło, które będzie oszustwem ("nie odejdziecie z pustymi rękami"). Z drugiej strony czy reklama nie kłamie to już inna sprawa..
Z drugiej strony mamy postawę przeciwną: pani zajmująca się badaniem reklamy, która oddziela własne poglądy od kwestii zawodowych, sprawy zawodowe zostawia zupełnie poza osądem etyczny i uważa to za godny pochwały profesjonalizm..
Osobną kwestię stanowi neuromarketing (jedną z metod jest przedstawiona w filmie metoda badania ruchu gałek ocznych), które według mnie jest już manipulacją.
2)Jest w filmie taka scena, gdy po zakupach w supermarkecie matka śpiewa ze swoją córeczką taką nostalgiczną piosenkę. Zapytana, co lubi robić w wolnym czasie, mówi że nie ma wolnego czasu, ale gdyby go miała to zrobiłaby wiele ciekawych rzeczy. I gdy o tym opowiada widać w niej niezwykłą pasję. Jak dla mnie jest to bardzo smutna scena. Skłania do zastanowienia, ile w naszym życiu jest takich kompromisów, gdy z naszymi planami, marzeniami, postanowieniami wygrywa życie codzienne i rutyna. Gdy to co dla nas ważne, odkładamy na jutro lub bliżej nieokreślone kiedyś..
3)i ostatnia uwaga. W jednym się z Tobą Tomku nie zgadzam. Według mnie film nie jest tylko parodią o czeskim społeczeństwie. Ja go odczytałam znacznie szerzej. Ale to już wynik moich własnych obserwacji, może trochę skrzywionych socjologicznie:)
I to tyle ode mnie.
magda
ja zwróciłabym jeszcze uwagę na jedną z ostatnich scen kiedy to kłamliwe reklamy czeskiego snu zamieniane są na następne
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam,
anita