sobota, 28 listopada 2009

Po filmie "Czeski sen"...


Ja wiem, że post jest dosyć spóźniony, niemniej film był inspirujący i może ktoś tu jeszcze zechce podzielić się swoimi przemyśleniami.

Ja mam kilka luźnych refleksji:
1) Bardzo frapująca była dla mnie wypowiedź speca od reklamy, który określił freski w Kaplicy Sykstyńskiej jako reklamę właśnie.
Być może rzeczywiście obecnie reklama jest sztuką, a dawna sztuka była również reklamą.

2) Powalił mnie ten czeski kult supermarketu. Owszem, mam jakieś uprzedzenia, jeśli chodzi o Czechów (wydają mi się narodem pozbawionym oparcia w jakimś konkretnym systemie wartości), a w filmie znalazłem tylko potwierdzenie tej tezy.

3) Ludzkie rozumowanie nie zna logiki, a w każdym razie emocje zawsze są górą...
Mam na myśli jedną z ostatnich wypowiedzi, kiedy ten osiłek w podkoszulku, czując się oszukany promocją supermarketu, którego nie ma, stwierdza: "Teraz mam pewność - na pewno nie zagłosuję za Unią Europejską!"
To dla mnie w ogóle najciekawszy aspekt filmu, że wielkie oszustwo, mistyfikacja, zawsze kojarzą się ludziom z polityką. I tak zabawa z supermarketem stała się sprawą polityczną i w jakiś przedziwny sposób wpisała się w kampanię o wejście do UE.

Tyle ode mnie, pora na Wasze refleksje.

2 komentarze:

  1. Czeski sen jest niesamowity. Skłania do refleksji, budzi pewien wewnętrzny niepokój, stawia trudne pytania.

    A oto moje uwagi,którymi chciałabym się z Wami podzielić:

    1)Kwestia odpowiedzialności etycznej i moralności w pracy. Mamy tutaj dwie postawy: pana z agencji reklamowej, który "bohatersko" broni swoich zasad i nie zgadza się na hasło, które będzie oszustwem ("nie odejdziecie z pustymi rękami"). Z drugiej strony czy reklama nie kłamie to już inna sprawa..

    Z drugiej strony mamy postawę przeciwną: pani zajmująca się badaniem reklamy, która oddziela własne poglądy od kwestii zawodowych, sprawy zawodowe zostawia zupełnie poza osądem etyczny i uważa to za godny pochwały profesjonalizm..

    Osobną kwestię stanowi neuromarketing (jedną z metod jest przedstawiona w filmie metoda badania ruchu gałek ocznych), które według mnie jest już manipulacją.

    2)Jest w filmie taka scena, gdy po zakupach w supermarkecie matka śpiewa ze swoją córeczką taką nostalgiczną piosenkę. Zapytana, co lubi robić w wolnym czasie, mówi że nie ma wolnego czasu, ale gdyby go miała to zrobiłaby wiele ciekawych rzeczy. I gdy o tym opowiada widać w niej niezwykłą pasję. Jak dla mnie jest to bardzo smutna scena. Skłania do zastanowienia, ile w naszym życiu jest takich kompromisów, gdy z naszymi planami, marzeniami, postanowieniami wygrywa życie codzienne i rutyna. Gdy to co dla nas ważne, odkładamy na jutro lub bliżej nieokreślone kiedyś..

    3)i ostatnia uwaga. W jednym się z Tobą Tomku nie zgadzam. Według mnie film nie jest tylko parodią o czeskim społeczeństwie. Ja go odczytałam znacznie szerzej. Ale to już wynik moich własnych obserwacji, może trochę skrzywionych socjologicznie:)

    I to tyle ode mnie.
    magda

    OdpowiedzUsuń
  2. ja zwróciłabym jeszcze uwagę na jedną z ostatnich scen kiedy to kłamliwe reklamy czeskiego snu zamieniane są na następne

    pozdrawiam,
    anita

    OdpowiedzUsuń