Wielkie ukłony dla DSWu Doping za wspaniałego Gościa!
Przypomniały mi się czasy gimnazjum i liceum, kiedy naprawdę interesowałem się historią. Historia to wielka rzecz, a Ojciec potrafił wyjątkowo barwnie o niej mówić.
Uważam, że ojciec Puciłowski jest nie tylko świetnym wykładowcą (zazdroszczę Tiborowi i Szymonowi, że mają z nim zajęcia), ale prezentuje również bardzo mądre zdanie w sprawie lustracji.
Znakomicie wychwycił problem, że dopóki Kościół nie oczyści swojej przeszłości, nie będzie wiarygodny w swoim nauczaniu o konieczności nawrócenia.
Z drugiej strony (by nie przesadzić z takim pochwalnym tonem tego posta) wydaje mi się, że w klasztorze w związku z lustracją zrobiono zbyt mało... Wiadomo, kto współpracował; żadna z tych osób się nie przyznała (?!!), konsekwencji (jak zrozumiałem) też żadnych nie wyciągnięto. Czy to że władze klasztoru wiedzą, co kto ma na sumieniu, zmieni cokolwiek, jeśli informacja o współpracy zakonników pojawi się w prasie? Czy i tak klasztor nie będzie oskarżany o to, że wiedząc, iż ma w swoich szeregach byłym współpracowników SB, nic nie zrobił?
Proroczo zabrzmiały słowa ojca Puciłowskiego o tym, że jeszcze doczekamy się kolejnych medialnych afer wokół współpracy Kościoła z SB.
Rzeczywiście, chwilowo te tematy przycichły.
Jednak przytaczane przez Ojca historie były tak barwne, iż podejrzewam, że jeśli tylko trafią w ręce jakiegoś dziennikarza, on od razu zrobi z nich użytek.
No ale kto z osób o nieczystym sumieniu będzie się teraz sam wystawiał na widok publiczny? Może jednak ludzie zapomną, może jednak uda mu się umrzeć w spokoju...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz